Festival z nóg zwalający
"Teraz" - Świętokrzyski Miesięcznik Kulturalny, nr. 9 (21)/2005


Czy to możliwe, aby w maleńkim Klimontowie powstał most Świętokrzyski taki jak w Warszawie? Owszem. Wystarczy tylko, że wielbiciele Brunona Jasieńskiego postanowią tam swiętować urodziny poety futurysty.

Pierwsze dni "Brunonaliów" nie zapowiadały "elektrycznego" finału. Co prawda wszystkie słupy ogłoszeniowe w Klimontowie oklejone zostały Manifestem w sprawie natychmiastowej futuryzacji życia, ale ten nie zmącił sennej, letniej atmosfery miasteczka. Więcej słońca, odrzucmy parasole,kapelusze i meloniki, będziemy chodzić z odkrytą głową nawoływał w manifeœcie Burzycielski Ruch Futurystyczny Impuls. Narodził się podczas "Brunonaliów 2004". Stworzyli go Alan Kogut i Jakub Przybylski, ubiegłoroczni maturzyści, nieistniejącego już Liceum Ogólnokształcącego im. Brunona Jasieńskiego w Klimontowie (jedynego "pomnika" poety). Po warsztatach filmowych, które poprowadzili organizatorzy Brunonaliów, nakręcili film opowiadający o klimontowskich dominikanach. W tym roku postanowili nakręcic drugi.
- Ruch powstał po to, aby promować Klimontów. Chcemy wykorzystac fakt, że urodził się tutaj Bruno Jasieński. Nie uczą o nim w szkołach. My sami go odkryliśmy - mówi Jakub Przybylski.
Ale czy odkryliby poetę, gdyby nie organizatorzy "Brunonaliów", stowarzyszenia: Miłośników Twórczości Brunona Jasieńskiego i Grupa Przedsięwzięc Teatralno-Medialnych z Warszawy? Organizatorzy nie ograniczają się do futurystycznych fajerwerków. Prowadzą profesjonalne warsztaty literackie, teatralne, tańca, zawody sportowe oraz wieczory poetyckie. Dla młodzieży z Klimontowa urodziny Jasieńskiego (przyszedł na świat 17.07, dlatego festiwal odbywa się w lipcu) to szansa na rozbudzenie zainteresowań, odszukanie swojej pasji. Tak było i w tym roku. Z warsztatów skorzystało kilkaset dzieci. Dzięki nim powstał też niezwykły "zbiorowy portret mieszkańców miasteczka". Galeria fotografii ozdobiła wystawy sklepów.
Czym są Brunonalia? Festivalem sztuki futurystycznej, niekonwencjonalnej i z nóg zwalającej, sztuki niepokornej i rewolucyjnej, zaskakującej i niepowtarzalnej. Festivalem, który wciąż podlega przeobrażeniom, przeniesieniom znaczeń i przekształceniom estetycznym - wyjaśniają na swojej stronie internetowej organizatorzy. W tym roku trwające tydzień "Brunonalia" zakończyły się oryginalnym happeningiem z udziałem jednodniowej rzeźby futurystycznej pt. "Fantazja na temat przęseł Mostu Świętokrzyskiego" autorstwa Michała Frydrycha. Przy brzmieniu muzyki alternatywnej elementy rzeźby zostały przetransportowane przez "elektroprocesję" sprzed klasztoru św. Jacka pod klimontowską synagogę. Przez wiele lat w zrujnowanej żydowskiej świątyni znajdował się skup warzyw i owoców. Po remoncie synagoga stała się miejscem, gdzie "Brunonalia" żegnają się z Klimontowem na rok. Pozostają po nich tylko wspomnienia i niecierpliwe wyczekiwanie na kolejne urodziny poety. Tak być powinno, bo przecież zgodnie z kanonami futuryzmu sztuka jest nietrwała, wpisana w kontekst czasu i przestrzeni.
Niemieckie imię, nazwisko polskiej szlachty (...) żyd, komunista, paryskie miał kontakty - śpiewał o poecie-rewolucjoniœcie, inny poeta-rewolucjonista Jacek Kaczmarski. Jasienski pisał poezję niezwykłą, nowatorską, buntowniczą. Patrzmy na niego przez jego twórczość: Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach,
Teraz jestem słoneczny, siebie pewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.
("But w butonierce")
Beata Ryń

PS. Przez wiele lat mieszkałam przy ul. Jakuba Zysmana w Klimontowie. Kiedy wyfrunęłam z domu w świat, często zadawano mi pytanie: "A kto to ten Zysman?" Korzystając z okazji wyjaśniam, że Zysman był ojcem Jasieńskiego. Ale nie dlatego klimontowianie postanowili go uhonorować. Był wybitnym lekarzem, który biedaków leczył za darmo. Często zdarzało się, że ukradkiem wsuwał pod poduszkę chorego pieniądze na lekarstwa. Toczył wojnę z tutejszym aptekarzem, który miał do niego żal, że nie chciał przepisywać drogich specyfików. Pomagał sierotom i budował na wsi spółdzielczość.
B.R.